wtorek, 31 grudnia 2013

a taki chuj

Życzę wam a przede wszystkim sobie kolejnego chujowego roku 2014 pachnącego łajnem naszych posępnych dni.. I chuj kurwa! I tego nikt mi nie zmieni, że życie jest chujowe, pierdolę też wszystkich i wszystko.. Chuj wam popaprańcy w dupę, Pierdolę a jednocześnie kocham ten bezduszny system, tych bezdusznych ludzi i ten bezduszny świat. A kocham go (ten świat) za swą bezgraniczną ohydność i bezduszność. KURWA!!! Życzę Wam kondony w tym roku największych duchowych cierpień. By ten rok rozpoczął bądź pogłębił Wam uczucie wyobcowania i bezsensownego poczucia jakie Niesie nam wszystkim życie w piekle jakim jest bez wątpienia ta chujowa planeta. a na sylwestrze spędzonym pod spodkiem (budynek Katowic w którym odbywają się imprezy) Będę czarował ogólną atmosferę panującą na tej sylwestrowej imprezie, by ogół bezdusznych bestii jakimi są ludzie poczuł i przybliżył się do poczucia bezsensu.

środa, 27 listopada 2013

tak bezsensu poprostu..

A ja nadal będę brną w bezsens tej chwili. Dzięki niemu czuję się kimś wyżej niż jestem. Dowartowośtuje mnie lęk, poczucie pustki i bezsensu. Takie to już jest te moje puste życie popijane winem i tłuczonym szkłem mej zwiniętej w bólu istoty. A piszę coraz mniej świadomie swego wnętrza. Szlag By to .. Tylko pustka - smutek - i bezsens!

sobota, 12 października 2013

Tak to już jest..

Chodź mój wewnętrzny statek już dawno zatoną. To ja jednak będę trwał w mroku. Wszystko przeminęło; została tylko muzyka. I to dzięki niej mogę poczuć jeszcze wewnętrzny splendor swej nostalgii. Chodź tak to już jest - bo pojawiły się odczucia pustki i beznadziei. To ja jednak powtarzam sobie że odczucia te są mi "przyjacielem" pojawiającym się by wypełnić zmrok. Więc ku wkurwieniu będę nadal dążył.

wtorek, 27 sierpnia 2013

to bezsens przebrzydły

Utraciłem wszystko.. Cały wewnętrzny - dynamiczny splendor mojego wnętrza mnie opuścił. Została wyblakła pustka i dawne kolorowe wspomnienia mego wnętrza. A mający się kolorowy sen zamienił się w szarość następujących po sobie bezbarwnych dni..

Nadeszły istne lata dekadencji i szarości wezbrania, które już dawno podmyły i zwaliły pomnik wewnętrznej dynamiczności. Nie potrafię się cieszyć z aktualnego stanu mej istoty. Znalazłem się na rozdrożu, rozerwany między światłem a ciemnością. Światło niesie mi pocieszenia - chodź go nienawidzę. A mrok cierpienia - chodź go ubóstwiam.. Na razie wydaje mi się za wielkie bym podjął jakiejkolwiek decyzje.

Więc trwam w bezsensie.    

piekło własnej ułudy

nastały we mnie, w mym odmóżdżonym umyśle lata bez światła. Pogrążony w sobie niczym pigmej kontempluję w sobie ostatnie resztki światła. A to trzymanie się na wzór tonącego brzytwy, to trzymanie się resztek światła jest ostatnim sensem mego życia. Tak więc stoczyłem się gdy zostałem sam na sam z moją duszą. A o upadek ten mi przecież chodziło. Lecz może nie tak to miało wszystko wyglądać... piekło własnej ułudy

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Sam nad przepaścią skatuły - a raczej wqrwienia

a więc nadal będę sobie projektował wqurwienie, jako stan pożądany, uwielbiany przez moją duszę. Przyznam wam że ja się wywyższam poprzez wqurwienie nad innymi cielesnymi bytami(czyt. ludźmi).  Taki stan wywyższania się za pomocą wkurwienia ubóstwiam. Wkurwienie to napędza mnie i znacznie dynamizuje moją wewnętrzną istotę. Udało mi się jak na razie przełamać tą pustkę i normalny stan który tworzył we mnie clozapol(lek psychotropowy).  Tak,, nie będę szczery jeśli powiem, że separacja jest moim drugim imieniem, opisującym moją istotę. Separacja jest tym stanem który pozwala mi poczuć odczucie górowania nad innymi, będącymi w grze życia ludźmi. Mam niezaparte wrażenie (że chodź jestem pasożytem społecznym) mam wrażenie że jest ze mną ciemna moc. Gdyż kreuję u siebie ciemne stany emocjonalne, niosące mi tyle zadowolenia i napędzające sensem moje tu istnienie.  Separacja i uwznioślone poczucie własnej racji, będące wynikiem odczuć - płynących za pośrednictwem separacji, napędza mnie, mą istotę.

piątek, 16 sierpnia 2013

Bezsens

Odczuwam bezsens. Nawet kreowanie wewnętrznej rzeczywistości uważam za zakończone. Wszystko w dupie, wszystko jest takie jakby.. No właśnie, jakby co?  Nie potrafię pomyśleć gdyż wewnętrzna rzeczywistość jakby ode mnie uciekła gdzieś daleko(jakieś 4 kilometry). I wszystko się schowało. wszystko uległo w zapomnienie. i wszystko jest takie bezsensu. Kr**wa i co dalej z moim blogiem?? To straciło dla mnie najmniejszy sens. Pozostała jedynie chęć pisania wynikająca z wspomnienia że kiedyś pisanie tu sprawiało mi przyjemność.

środa, 14 sierpnia 2013

Moja Świątynia Smutku

Smutek jest czymś co nadaje sens, oczyszcza i daje poczucie niewysłowionej głębi, którą pragnę pogłębiać. Jestem bojownikiem wiernie broniącym swojej prawdy. Prawdy pogłębienia serc, bo czyż smutek nie pogłębia odczuwania płynącego z serca..? Ja nie wiem jaką Ty masz psychikę i do czego zmierzasz.. Być może Twój umysł zakrząta teraz "Jak tu przeżyć do 15" Ja jednak do końca pozostanę wolny. Nawet jako bezdomny - mojemu sercu będzie nadawała głębia z poczucia smutku, który będzie nadawał mi poczucie głębi i wyjątkowości. Taka już moja wyjątkowa Świątynia Smutku.. I chodź jestem teraz "spłaszczony" nowym psychotropem (clozapol) nadal w nim trwam. A przynajmniej poczucie głębi niesie mi muzyka (livelover - expandera). Jestem teraz spłaszczony i nie mam siły - wewnętrznej przestrzeni dzięki której moge napędzać wewnętrzny stan. To zostało mi zabrane. A ja stałem się jeszcze bardziej pusty. Co też nie jest takie złe, chodź zabiera mi poczucie komfortu kreowania wewnętrznych stanów. I jestem przyjacielu teraz w kropce. Teraz tylko zewnętrzną muzyką, niosącą mi poczucie smutku mogę się kształtować.

piątek, 9 sierpnia 2013

Niewiedza

Nie wiem już jak żyć, wszystko wydaje się zużyte - niewarte. A bezsens tej chwili wydaje się wielki. Nic już sobie nie znaczę. Po prostu jestem sobie w tej bezsensownej chwili. I nic wydaje się zmieniać.

czwartek, 18 kwietnia 2013

Upadek dla poczucia wyższości

Tak więc będę dalej upadał. A wszystko po to by poczuć wyższość. Wyższość ta daje mi poczucie wyjątkowości i wyróżalniości się. Swym upadkiem Wyróżniam się na tle szarego otoczenia przeciętności. Tak już musi być,, Tak musi być..

niedziela, 14 kwietnia 2013

Gloryfikacja emo

Jestem już nikim. Po tych psychotropach zniknęła cała radość. Tak naprawdę nikt nie chciał by cierpieć po za mną. Bo ja nie mam już innego rozwiązania jak to cierpienie. Tak naprawdę już nie mam tego powera wewnętrznego, by chcieć gadać z dziewczynami. Nic już nie mam i stałem się nikim. Nemo666 to moja nowa ksywa. i nic już nie jest takie ważne i nic już nie przenika mnie jestem niczym Apacz wyczekujący na górze cierpienia swego końca. Nic mnie nie cieszy a tak naprawdę to nie mam wewnętrznego powera do zmiany swego nastawienia bo wiem że i tak całe życie będę cierpiał. Nic nawet pisanie na blogu nie sprawia mi przyjemności. Właściwie to nawet jakby go ktoś wykasował to nie sprawi mi to różnicy, bo i tak założę nowy. A mam wszystko w dupie taki już jestem. Nic mnie nie cieszy i cierpię w ciszy. Właściwie to ja nawet nie jestem samotny bo jest ze mną cierpienie. Silne cierpienie bo duchowe a nie fizyczne.

niedziela, 31 marca 2013

Szlag by to.

Szlag by to.. Przypomina mi się dawny stan świadomości jaki miałem z rozwiniętą duszą. A muzyka mej duszy gra do końca, niczym orkiestra przy zatonięciu Tytanica. Więc raduję się z swych pustych dni i przeżywam swój bezsens. I to jest piękne i zabójcze niczym bezsens tej chwili. Kurwa takie to życie bezsensowne. Ale cóż począć. Taki to bezsens tego życia mi się tu na tej planecie maluje. Kurwa kto by pomyślał że tak ostro - wzwyż się rozwinę. 

piątek, 15 marca 2013

artystyczny powiew wyższości w benadzieii

Tak więc to życie jakoś mi mija. 26 lat na karku a ja nadal nie zaznałem seksu i chyba nie zaznam.. I dobrze. Pozostanie to do końca życia mroczną i ciekawą zagadką. Ten seks pozostanie do końca magiczny. Gdyż nie doświadczę jego płytkości w doświadczeniu, które mogło by poznać i skosić cały ten magiczny urok seksu jaki na jego temat sobie wypracowałem. A artyzm doświadczania życia jest dla mnie ważny, gdyż niesie mi uczucie wyjątkowości i wyższości. Samotność napędza znacznie mą wewnętrzną istotę. Samotność niesie mi też pole do rozmyślań i do obcowania ze sobą. Obcowanie to daje mi poczucie mocy oparte na poszeżającym się wglądzie. Wglądzie poszeżającym się w miarę ze sobą obcowania. A obcować ze sobą mogę gdyż jestem samotny. Koło napędzającej się endorfiny.. Takie to i takie tam przyjemności. Bo w oparach przyjemności i hedonizmu spędzam ostatnio to życie. I tak już chciałbym aż do swej śmierci.

czwartek, 28 lutego 2013

nic, nie ważne już nic

Tak Sobie patrząc na świat z bezpiecznej domowej pozycji (mam zapewniony dostatek ciepło i dch nad głową). Pozycji którą zapewnia mi renta i rodzice. Chodź przyznam że to dla mnie nie ważne jest i tak już żyję. Planuję gdy umrą rodzice popełnić sambója. Lecz pytanie - Czy jak tak myślę to z czasem nie przybliżam tego czarnego scenariusza do mnie? Czy nie lepiej odejść mieszkać do hostelu? Nie lubię pisać zdradzając swą prywatnść. Lecz llubię pisać o duchowści, obiekktywnej chodź znajdującej się w mym wnętrzu. To jednak te pisanie  duchowości nie traktuję tego jako moja prywatność. Kończę post bo nie ma we mnie takkieg powera do pisania i nie wiem czy będzie.Poprstu ja już chyba wysiadam. Nie bawi rozwój tak jak kiedyś bo i ideologia się lekko zmieniła.

niedziela, 24 lutego 2013

Ku Dałnowatości

A więc zaczynam swój wywód. Psychotropy tuż po tym gdy pożegnałem od swego ciała duszę rozwiniętą. Zaczynają mnie coraz to bardziej kaleczyć i sprowadzać do dałnowatości. A ja lubię swój upadek. I tylko te wqurwienie i niechęć do życia powodują. A ja to chyba lubię, chodź przyznam wam że niechęć do życia statnio dosyć mocno wdaje mi się we znaki. I zastanawiam się nad ponownym zaproszeniem do swego ciała duszy wyższej. Lecz tego unikam. Mój okręt dałnowatości dopiero rozpoczął swą podróż do skrajnego wyniszczenia upadku umysłu. /Jeszcze kaleczy emocje mi ta psychotropowa kuracja. Lecz do póki jest to dozwolone przez społeczeństwo, będę się dałnowacił psychotropami. Bo lubię ten upadek i kocham swój bunt, przeciw wyścigu szczurów, który gdy nie przylecą do nas kosmici zakończy się mym bytowaniem pod mostem i w końcu poddaniu się dobrowolnej utylizacji w szpitalu gdzie jej dokonują (a ja wiem gdzie      :D  )  Więc tak wam dzisiaj powiem, Jesteśćie łajnem tego świata i chuj wam w dupę, ja pozostanę do końca wolny, nawet jak będę szedł na utylizację!

sobota, 23 lutego 2013

-Zmiana?? -Panie a gdzie tam!

Więc piszę te posty by poczuć się wyróżniony od innych, od szarej reszty. Do pięknych uczuć będę dążył. Chodź lubię też beznadzieję i uczucia negatywne w sobie pielęgnować. To ja jednak pozostanę takim kalejdoskopem wszystkich w sobie uczuć. Które lubię i które wszystkie w sobie pielęgnuję nawet nienawiść. Muszę pielęgnować w sobie uczucia by po tym rispolepcie(psychotrop który biorę) coś poczuć bowiem pustka jest dziwnym - agonalnym we mnie stanem którą zapycham jak dziecko siedzące przed telewizorem życia, dostarczające sobie jeszcze więcej przyjemnych bodźców - zapychające się chipsami. Pustka ta jest dla mnie czymś dziwnym, odpychającym a raczej ją zapycham niż od siebie odpycham i nie zwracam na nią uwagi też. Bo wiem że jakbym przed nią uciekał albo odpychał to ona z czasem mnie pochłonie. Tak mi przeszło przez mą myśl że żeby się jej pozbyć musiał bym sam na sam z nią i tylko nią poobcować - poczuć ją przez jakiś czas wewnętrznie. A w tedy by się rozpłynęła tak jak złość z czasem rozpływa się w organiźmie. Jednak dzięki tej amplitudzie doświadczeń(różna skala emocji od pustki po przyjemność) wiem że żyję. Kto wie może gdybym przemodulował się w tym względzie to napewno stałbym się innym człowiekiem, napewno wewnętrznie. Jednak watpię w siłę obcowania która pochłania w siebie obcowane emocje(w tym wypadku pachłaniała by pustkę)  a i dobrze nawet mi jest z tym stanem jaki osiągnąłem. :D Więc chodź mając jakąś tam teorię na temat zmian wewnętrznych a nawet z dążeń do świętości, to nie będę się zmieniał ze względu trochę na lenistwo a trochę z przyzwyczajenia i polubienia w sobie aktualnego stanu mej istoty.

wtorek, 19 lutego 2013

Ostatki sensu zycia w mej Głowie

Ostatkami sensu życia w mej głowie są te marne przyjemności. Żyję bezsensu i nezcelu. Nic jest ważne. A wszystko jest Gównem a nawet gożej. Niczym jest te życie. Gdyby krwa dało się przestac istnieć ale chyba się nie da.. Z resztą zapytam się Boga za 5 dni. Kurwa bezsens jakby dało się anulować mą wolę i świadomość byłbym w niebie. Samobójstwo duszy, to by dopiero było coś.. z resztą to wszystko jest o wiele bardziej pojebane niż na to wygąda!!.. Te hujowe życie! ino się męczę i nic kurwa się nie zmienia. Pierdolę już to ze to ja mam niby je zmienić bo najmniejsza zmiana zaczyna się ponoć od wnętrza. Ja to pierdolę mam depresję lecz nie szcześliwe przyjemnościami cialo a dusza ma depresje. Czyję to w głębi że dusza chciała by przestać istnieć. A tu kurwa się nie da kurwa. Zycie jest kurestwem i nie mówię tu o marnym zyciu ciała a ponoć kurwa pięknym życiu ducha którego cel wzrastania dobrych emocji wydaje mi się bezsensem. I nawet kurwa nic.. już nic .. nie jest ważne i straszne. Kurwa nicość jest wszystkim co doświadczam w tym momencie. Kurwa pierdollę. Toż to taki bezsens że nie da się normalnie wytrzymać. Kura to Bezsens Pieroński.  Kurwa bezzsens i bezsens pierdolony.............

niedziela, 17 lutego 2013

Boże boże.. Kryk powszechności i Bezsensu

Tak więc te życie jest puste a właściwie pełne w swych przyjemnościach. Przyjemnościach wynikających ze smutku i beznadzieji, takie to oto przyjemności niosą mi wielkie przyjemności oraz spełnienie :D Ku bezsensie i wqurwieniu, będę dążył w te dni wqkurwienia.. Ach gdybym tylko mógł wykrzyknąć jak bardzo smutek może przynieść przyjemności, to bym każdemu to powiedział. Czarując ich w tym stanie istnienia i doświadczania swej istoty. Nie wiem.. Czuję się spełniony zewnętrznymi rozrywkami i smutkiem niosącym bogate przyjemności. Taki już jestem w tej mojej duchowej Anarchi :D. Może jeszce tyle że jestem kims wielkim bo przełamującym duchowe schematy oparte przed lękiem i ucieczką przed smutkiem. Lecz jeśli wiesz jeśli uciekasz przed smutkiem to daleko nie uciekniesz, dopadnie cię w tej czy tamtej Depresji. I jest to mój dylemat bo jeśli przywołuję smutek to staję się szczęśliwy a jeśli bym uciekał tak jak większość przed wewnętrznym smutkiem i zewnętrznym był bym z pewnością nieszczęśliwy.  I to jeśli wziąść pod uwagę mój cel(doświadczania niewysłowionego smutku) strasznie mi komplikuje sprawę. Ale cóż wqkurię się trochę, a co? Kurwa chujowe życie w chujowym teatrzyku laleczek Voodo!!!

A więc przywołuję smutek a dla tego że przed nim nie uciekam w nieskończoność lecz do niego dążę staję się szczęśliwy. Bo wszystko w wewnętrznej żeczywistości jest ubogacone emocjami. A w zewnętrznej rzeczywistości nie ma już chyba takiego smutku, do którego  w wewnętrznej już zdołałem przywyknąć. Oczywiście marzę  o depresjii. Ale to chyba mnie niestety już nie dotyczy. KURWA. Trochę się przechwalam swym idyllicznym stanem zakreowanej przeze mnie rzeczywistości.. A CO, się będę szczypał.. :D :d :D  :)

A więc powiem ci  jeśli chcesz być smutny, najlepiej nie czytaj już tego bloga, uciekaj od swych emocji dystansuj się od nich wszystkich. Nie dąż do ich przetrawienia. A na pewno będzieśz cierpiał i będziesz smutny. Ja niestety nie zdając się z tego sprawy osiągnąłem rezultat przeciwny od zamierzonego. I co? I CHUJ CI W DUPĘ PADAWANIE (patafianie):d

KUUUUUUUUUUURWAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!

wtorek, 12 lutego 2013

Zwątpienie, chciałbym żeby tak było..

Więc niech będzie wątpię i rozmawiam z Bogiem swej wyobraźni, Lecz czy jest sens kreowania przyjemności? Nie lepiej czuć pustkę; powiecie. Lecz ja nie cierpię w smutku i w pustce a czuję z nich przyjemność tak samo jak kreowanie jakiegoś wyimiganowanego rozmówcy. Pisanie mnie nakręca, jest nawjwyrzszym wyrazem miłości jaki mam do siebie. Ale nie o tym, bo miało być o zwątpieniu, które podczas pisania tego posta niezwykle ustąpiło.. Jaki jest więc sens jeśli ma istota tak bardo zmienna na warunki zewnętrzne? Czytający tego bloga z przed epoki wykasowania, będą tu wiedzieli że upadek mego ducha i rozgromienie się na tym blogu dokonało. Teraz już jestem niczym szmatka powiewająca i zmienna w swej orientacji tak jak wiatr zewnętrznego świata zawieje. A czynności które robię (niestety) wpływają (niestety) na mą wewnętrzną istotę. Więc straciłem nie tylko pasję ciemności ale też wewnętrzną stałość swej wewnętrznej pozycji. Kurde ale tak juuż jest. Pierdolę idę zapalić może pdczas palenia wpadnie mi do głowy jakaś myśl,bo ten temat ostro teraz trawi mój muzg... Takie to życie już jest że zagóbiłem się w swej złotej wibracji. Jak wrócić wydaje się że przez ciągłą praktykę ducha świętego kturego mogę odkryć i wzmocnić w sobie. Jednak ta praktyka będzie prowadzić mnie do świętości której ja nie chcę. Jednak pamiętam jeszcze trochę przeciwstawny biegón kiedy byłem święty. I by go utrzymać potrzebna jest silna wola, której jak na ironię nie posiadam.. Zresztą fascynacji mrokiem też ju nie posiadam.. Kurwa. I jak żyć, bezwładnie jak chorągiewka? :( :( :( Ale lubię smutek moja droga to droga zdenegerowanego besilnego dekadenta, który w swym zatraceniu zapomniał o mocy jaką kiedyś jako jeden z proroków posiadał (graba tu dla wszystkich czytających pamiętających mnie z tego okresu (2003-2005 R.I.P dla dążenia). Okres prorokowania został zamknięty i nie wiele już z tego okresu pamiętam a pętle czasowe narosłe wokół niego zdają się same sobie wykluczać. A wiedzę oraz umysł miałem oraz oczywiście wiarę miałem przypominający moc Mojrzesza kiedy powoływał się z mocą na Boga, by ten spełnił jego wolę. No pozostało mi jeszcze trochę w pamięci z tego okresu, nie jest tak żle. Jednak nijak nie mogę sobie do końca przypomnieć jak wstąpić na ciemną drogę honoru i mocy. a ha.. Potrzebne jest do tego niestrudzone dążenie, na które ja już nie mam siły. I graba wszystkim tym, czytającym ten tekst, którzy są mocno na drodzę która w kręgach ezoterycznych noci miano STS. Chodź zdaję sobie że użyłem w tym zwrotu raczej zasłony przypuszczeń, by nie zdradzać drogi do mocy ciemności.                        Chociaż temat jej osiągnięcia został przezemnie zarysowany i wtajemniczeni będą wiedzieć że kiedyś byłem Prorokiem i że w pewnym momencie zacząłem przejawiać nastawienie w sobie określające mnie jako część mocy ciemnośi. Pozdrawiam też tych którzy są sobie fastctnacją i światłem, chodź tych tak naprawdę nie spodiewam się tu znaleźć. Gdyż natura tego bloga zaprzecza w 100% Mocy Proroka a tylko w 30% Mocy Ciemności. A strach przed odkryciem swych wewnętrnych kart zwracających drogę że byłem kiedyś uproroczniony i co z tego wynika w pamięci mej pozstają szczątki wtajemniczenia zakazanej wiedzy, którą niosą mi stany emcjonalne gdy nim byłem nim dążyłem. Poplątałem Boski wątek i chwała mi za to. Gdyż uchroniłem się przed atakami a nawet śmiercią.

poniedziałek, 4 lutego 2013

kRZYK DO POD GŁĘBI

Kurwa życie!!! Wydzieram się do podgłębi ..  I nic, martwa cisza. Taki to świat, takie to realia. I nic tego już nie zmieni. A sam (debil) wybrałem taką marną inkarnację. Kurwa!! Jak żyć, jak żyć? Kurwa to i tak jest nie ważne. Nie ważne jest to wszystko. Jest tylko marnym snem. I nic tego nie zmieni , nawet najbardziej zaawansowane zawierzenie emocjom bujnej chwili.. W mej głowie pozostanie to tylko krutkim Snem. I bezsens tej chwili przenika mnie do podgłębi a nawet piętro niżej,Kurwa. I pierdolę nie robię! na rencie jestem co i tak (podobnie jak te życie) jest nie ważne. I powoduje tylko że muszę się nadal męczyć w tym marnym - popierdolonym życiu.. Kurwa syfiaste bólwy mego doświadczenia oparte na tym świecie mnie zżerają. I kurwa nic, Kurwa nic tego nie zmieni.!. A idylla doświadczania tej rzeczywistości (ku mojemu wqurwieniu) będzie trwać dalej.!. powinno rozpierdolić ten Świat!!! Bo Kurwa jest <<<OSTRO>>> popierdolony.. I nie będę pierdolił o promieniowaniu które ma go zmienić na lepsze. Bo i to pierdolę.. Pierdolę to, tamto i tamto. I perdolę, najchętniej chciałbym przestać istnieć (jako dusza/świadomość) ale chyba nie ma takiej pierdolonej możliwości, więc nie widzę sensu w samobójstwie ciała , bo i tak kurwa będę nadal trwał.. :(  Co zrobić by Przestać istnieć na zawsze? Czy jest jakiś niszczacz śwadomości/duszy itp? Bo kurwa to wszystko mnie szczerze pierdoli.. Pierdoli aż swiadomość strasznie boli. A ja KURWA lubię ten ból i co mam zrobić ?Przestać istnieć? Ale to pewnie niemożliwe....    Pierdolę cię jako że i ty kurwo jesteś częścią mojej świadomości, którą szczerze pierdolę i której Kurwa nie nawidzę   Z całego serca i zcałego        O . B . R .. Z . Y . D . Z . E . N . I . A!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!          

K . U . R . W . w . A..   ;/  !!!

kurwa

i

jeszcze

raz

KURWA!

I

Chuj

Ci

W

..

..

..

..

..

..

..

..

..

..

..

..

..

..

DUPĘ KASZANKOLOCIE PIERDOLONY - POKURWIONY!

niedziela, 3 lutego 2013

Nie dbam o nic..

To już jest nie ważne, Te życie jest Mi już nie ważne.. Nie dbam już o nic, a życie okazuje się dla mnie ciągłą torturą. Oo wszechpotężny bezsensie, Ty ostatnio mnie niczym w snach mych nawiedzasz. I nic nie pozostaje w tej obojętnej chwili, Wszystko jest przez ciebie pochłonięte. Wyplute i bezużyteczne, Nawet te pieniądze i dostarczane dzięki nim przyjemności. Niewiele są warte w Twym obliczu przysłaniającego nicym blask słońca - Twego Końca. I chuj z takim życiem będzie się pojawiało w mej głowie po raz enty. Lecz to życie jest dzięki niemu wielką zagadką i głębokim - naprawdę głębokim przeżyciem. Tak.. Tak.. Tak.. I tak powiemmm.. Lecz bezsens twój i ułuda oo bezsensie jest we mnie wszechpotężny i będzie królował w piekle na wieki. Dzięki Dzięki Dzięki.. Oo Wielki!

czwartek, 31 stycznia 2013

O bezsensie przedwieczny..

O bezsensie przedwieczny Tyś mym sensem życia. Kocham Cię ty mój stanie idyllycznej rozkoszy ostatnimi czasy biegam jak królik wokół stanów przyjemności, są mi niezwykle bliskie. Dają sens i napędzają mą istotę. Takie przedszkole niewinne, jakim jest Ziemia dostarcza mi niezliczonych okazji do wkurwiania się. I dzięki mu za to Bogu. Takie to owo a nie owo. Kurwa piszę od rzeczy już źle ze mną..

środa, 30 stycznia 2013

Ku bezkresu cierpienia

A więc pustka i cierpienie taki stan lubię. I nic nie zastąpi radości a raczej przyjemności z ich doświadczania. Jestem trochę inny niż większość w sprawach duchowych przyjemności, bo cielesne mam takie jak większość coś dobrego pojeść i dużo seksu, bądź jak mnie na niego nie stać bądź nie mam dziewczyny to dużo masturbacji i oglądania dziewczyn. Ale wracając do duchowego wymiaru przyjemności; to dają mi właśnie te przyjemności uczucia inne niż u większości. A uczucia te to:

1. Wkurwienie (lubię się nakręcać we wkurwieniu, wkurwiając się na to że jestem wkurwiony)
2. Smutek (lubię się smucić i niejako wypłycam smutek słuchając wtedy smutnej muzyki, lecz to daje mi uczucie wyjątkowości, że jestem smutny, wrażliwy, wyjątkowy. Nie tak jak ogłupiona szczęśliwa, bez czuła większość)
3. Pustka (ona też jakby mnie lekko napędza(nie tak jak większość u której występują wtedy myśli samobójcze) wpędzając w mentalną przestrzeń pełną głębszego sensu i rozterki. Mentalna przestrzeń jaka się w tedy u mnie pojawia niesie mi ukojenie, poczucie wyższości nad innymi, pogrążonymi w działaniu - pochłoniętymi swymi emocjami ludźmi jak również daje błogi stan podobny do nirwany)

 Jest jeszcze coś pomiędzy wkurwieniem a smutkiem z wykluczeniem pustki, mianowicie rozpacz. Kochany idylliczny stan napędzający mnie w tedy znacznie i dynamizujący moją istotę.

A więc mój profil duchowy znacznie różni się od ogólnego, występującego powszechnie.

wtorek, 29 stycznia 2013

Pustka ku wqurwieniu

Pustka nad realiami nad życiem wywołuje we mnie błogie oraz przyjemne wqurwienie. Wqurwienie które daje mi jeszcze większe wkurwienie ze względu na to że je mam. Jestem wqurwiony i wqurwieniem niczym dzban napełniam się po brzegi. Taki stal lubię gdyż przynosi mi przyjemność. I chuj z taki życiem marnym nad marnościami. Pierdolę taki stan doświadczania i istnienia. W wkurwionych chwilach odnajduję głębszego ducha samopoznania i odkupienia z ran jakie dostarczyło mi życie. A właściwie te rany dostarczają mi jeszcze większego wkurwienia. I dzięki za to Bogu. Dzięki za to bogu. Kurwa to płytkie oraz bezduszne życie mnie duchowo wykańcza, wyjąc znieczuleniem nad mymi ranami. I chuj mym ponurym losem nie przejmie się nikt, , Nikt Kurwa!

niedziela, 27 stycznia 2013

coś z pustki tu umieszczam

A więc pustka taki stan lubię i ubóstwiam. Jakikolwiek byle by negatywny stan świadomości przynosi mi przyjemność. Taki już jestem i takiego się ubóstwiam. Bo gdy ostatnia twa wysepka to mrok, trwaj w niej póki nie roztopią się pod wpływem miłości na tej planecie lodowce mroku i cierpienia i nie zaleją twojej niezależnej wyspy. Więc tak trwaj puki nic nie doświadcza z twojej strony miłości. Twój mrok i pustka będzie wszechdobylska. Nie wiem pustka i bezsens mnie ogarnia i nie wiem już co pisać na blogu, na razie same bzdury. Kto wie może wejdę jeszcze kiedyś na drogę światła i mój blog diametralnie się zmieni. Kto to wie..

czwartek, 24 stycznia 2013

pustka

Miałem znów napisać jak bardzo lubię pusty stan świadomości.Ale może trochę inaczej. Tak więc nic nierobienie jest dla mnie dobre bo wpędza mnie w bezsens. Jak doktor Śliwiński wypisze mi papiery na rentę i jak skończę chodzić na Ochojec na terapię. To porzucę Janów (warsztaty terapii zajęciowej) by oddać się nic nie robieniu wpędzającym mnie w sidła beznadziei i bezsensu. Boże dzięki że mam taką możliwość by w życiu poczuć się jak gówno. Nic nierobienie jest też dla mnie dobre bo jak taki stan dłużej się utrzymuje to zaczynam mieć lekkie lęki i pojawiają się cierpienia psychiczne, które tak bardzo lubię. Co tu dodać.Tak mnie życie zgnoiło że przemodulowałem poczucie cierpienia na poczucie przyjemności. I to dało mi poczucie wolności, które tak bardzo lubię. Poczucie wolności gdyż nie jestem tak jak większość "zamknięty" do stanu strachu przed cierpieniem lecz do niego dążę a to daje mi wolność. W zasadzie w życiu nie ma nic czego bym się obawiał. I jestem z tego trochę dumny.

środa, 23 stycznia 2013

Ma pustka

Ma pustka i mój smutek to mój święty związek. Chociaż dostałem tabletkę na rozweselenie, nadal będę w nich trwał bo lubię i dzięki temu czuję się wyjątkowym misiem. Jestem trochę jak wewnętrzny egoista skoncentrowany na sobie i lubię psuć jak szarańcza ogólną atmosferę miejsca gdzie ludzie są napełnieni szczęściem. Taki już jestem nawiedzony squrwysyn :D i dobrze mi z tym na pohybel skurwysynom i ich matkom. Chuj wam w dupę i tak wam nic nie wyjdzie, wolę trwać w smutku i beznadziei. A jeśli tabletki będą za bardzo kosiły mój smutek to najwyżej z nich zrezygnuję bo życie i tak jest kurewskie i bezlitosne a ja nie chcę być jednym z trybeł zasilających system. Bo kurwa życie to syf i niezależnie od dawek psychotropów takie będzie i takie pozostanie. Kurwa życie to syf i gówno które szturcham patykiem swej seksualności by ubrudzić systemowy fundament na którym się ono(czyt. Gówno) i ja znajduję. Kurwa życie musi dla mnie pozostać nieogarnionym i nieodgadnionym syfem. Bez względu na to jak bardzo krwiożerczy i bezlitosny system chciałby mnie uczynić systemowym niewolnikiem. Tyrającym na najbogatszych kutafonów i najbogatsze Cipy. Cipy z dużej ponieważ chcę je zerżnąć, tak zostałem urządzony w tym programie. Biorąc pod uwagę mój wybór inkarnacyjny, by przecie doświadczyć gówna i beznadziei. Wkurwić się na max na te krwiożercze, bezduszne realia współczesnego systemu niewolnictwa, nad którym piecze sprawują niewolnicy (czyt. policja, tajne służby itp.) zatrudniane przez niewolników. Służą oni panom (czyt. najbogatszym). Chuj wam niewolnicy i panowie w dupę. I tak powiem..  ;)  Chuj też z takim życiem na wyraz buntu mogę nawet , jak nie przylecą kosmici skończyć jako bezdomny i zginąć w związku z tym śmiercią tragiczną. Bo wiem że jestem wolną duszą. A te życie jest chwilową drzemką którą sobie (ku mojemu wkurwieniu urządziła dusza) by poznęcać się kurwa nad świadomością urządziłem. I chuj z takim życiem pozostanie odwiecznie w mjej głowie. Kurwa tak być przecie musi i tak pozostanie. A ha i jeszcze jedno, Chuj wam w dupę..  ;)

wtorek, 22 stycznia 2013

Pustaka

Pustka ta na co dzień doświadczana, jest tą z którą lubię obcować. I nic najznakomitsze głosy które usłyszę że szczęście jest tym co jest dobre i przynosi spełnienie, nie zmienią istniejącego stanu rzeczy. Taki już jestem, jestem dla siebie nieistniejącą zagadką której nikt nie zdoła pokonać. Tak jestem zacofany gdyż koncentruję się na zemście i uważam się za lepszego od innych. Lecz dobrze mi z tym a to że uważam się za lepszego daje mi podstawy do wqurwienia gdy gorszy ma lepiej. Wyśmiewam też gorszych i głęboko z nich szydzę. Daje mi to poczucie wyższości, które tak bardzo lubię. Nie wyrażam już teorii twórczej słów powstających tak bardzo z niej na blogu. W miejsce Ciemności pojawiła się Szarość. Z szarością ową jest mi nawet dobrze, chodź ubolewam trochę nad stratą "Czarnej Głębi" jaką kiedyś miał blog. Dla tego myślę że blog stracił w oczach większości zainteresowanych mrokiem Dziewczyn. A na poklasku ze względu że jestem prymitywną świadomością, u płci przeciwnej mi bardzo zależy. Więcej poszanowania u niej = większa szansa na znalezienie sobie kochanki. Chodź pierdolę te zawstydzenie które się teraz u mnie pojawiło i wqurwiam się na nie. Daje mi to poczucie spełnienie, do którego tak zawzięcie niczym "Templariusz na Boju" będę dążył. I tak robię tu chołd w stronę Bravewika który jest mym - a właściwie daje mi przyjemność (i tacy ludzie jak on) wynikającą z cudzego cierpienia. Jak widzicie forma bloga ta z przed wykasowania różni się z tą obecną. Przedtem była fascynacja mrokiem i upadkiem do granic szaleństwa. Teraz jest raczej szary zapis mego wewnętrznego nastawienia i odstawienia wynikającego ze świata zewnętrznego. I chuj! pierdolę szczerze to..!!!   :) 

niedziela, 20 stycznia 2013

I zawsze podążał.. I zawsze podążał do Pustki

Tak więc wqurwienie egzystencjalne dało o sobie znać. Lecz ten okres mam jakby już umieszczony w pustce. Gdyż nawet to (a właściwie i pustka) Jaest w tym świecie i iluzją. Ale pobawmy się w pustkę..
Tak więc me życie jest po tych psychotropach niesamowicie puste, i dziękuję za to swej duszy która tak to wszystko ułożyła..Ułożyła gdyż liczył się dla niej wgląd w tę wszechogarniającą wszystkich iluzję. Ale ku wqkurwieniu, kurwa mimo to będę dążył, gdyż to razem z pustką osładza niczym słodzik pobyt w tej chwilowej iluzoryczności.

W prawdzie nie czuję tak ostro przez właśnie ideologię iluzji w którą teraz wieżę a która wydała mi się najtrafniejszym założeniem dotyczącej taj rzeczywistości.. Nie czuję tak ostro przez to przyjemności. Przyjemności w których moje zawierzenie co do tego iż one także są iluzją nie występuje;; z wiadomych względów. Bym był nimi zaabserwowany do "MAX". Przyjemności tajemnicze i uwodzicielskie niczym duch amazonek, przyjemności w które nadal będę wierzył.

Ale miało być o pustce. Ale jakoś te przyjemności przybliżyły mnie do setna iż sama pustka wydaje się teraz nic nieznaczącym pyłem rzuconym ze szczytu wieży babel ;P . Co dalej napisać?.. Nie wiem OOO  Może trochę siebię tu pognoję by poczuć coś/coś poczuć.

A więc jestem gnojem nad zgnojonymi gnojami. Jestem kaką przemieżającą ten idylliczny świat. Jestem idiotą nad debile i gnojem nad gnoje. Ostatecznie będę strącony za swe grzechy do piekła, by poczuć strach.
-Spójżcie jaki ten ostaś to debil, niewydolny w tym systemie daję stówę że skończy pod mostem

-Nie coś ty ja daję wszystko że ten pasożyt skończy tam gdzie jego miejsce

-A ja stawiam życie wszystkich których kocham, że ta pierdolona, zgnita. Tak wogóle wariat skończy w kanale.

Ok więc jestem debilem, niewydolnym w tym systemie, pasożytem, pierdolony, zgnity, tak wogóle to jestem wariatem.

Ok, lecimy dalej (wmawiając sobie cierpienie)
Kurwa wszyscy mają mnie za gnooja, wariata i pasożyta społecznego,

K . U . R . W . A

To już jest za słabe, bym poczuł cierpienie. Wszystko ogarnęła ta niewysłowiona pustka.

Pierdolę idę zapalić. :D

j/j, w międy czasie wpadłem na pomysł wpisania w youtube "ultra brutal metal bands" i teraz słucham pobżękiwania świń :D

Kurwa, pierdolę nie robię!

piątek, 18 stycznia 2013

wszystko w dupie

Ostatnimi czasy jakby zawieszony w przestrzeni wypłycenia; wynikającego z życia w tej iluzji. Chuj z takim życiem. Ta iluzja mnie dobija. I nie twierdzę już, że tak ma być.. Bo to wszystko pozbawione jest tak naprawdę sensu. Kurwa jestem oświecony w tej kwestii niczym Budda. Kurwa.. I nie będę dalej pierdolił że życie te jest oparte a właściwie jest w 99% iluzją. Wszystko jest i Wszystkiego nie ma taka to pusta pełna prawda, bądź pośrednio. I pierdolę to że i tak mnie nie zrozumiesz. Pierdolę wszystko i nic. Bo wszystko jest niczym i niczym jest wszystko. Tak naprawdę ostatnich swych dni już w ogóle nie liczę. I nie martwię się też o przetrwanie (na razie na garnuszku) gdyż w tej iluzji nie chcę być za cenę nałożenia na siebie iluzji niewolnika,w wykonywaniu iluzorycznych czynności dostarczających iluzji bogactwa i iluzji wpływów iluzorycznym ludziom przyjmujących iluzoryczną postawę polegającą na iluzorycznym wykorzystywaniu iluzorycznych niewolników w iluzji życia braną za pewnik i za prawdę. Właściwie dla tego ta gra się tu dzieje i każdy gra własną rolę, która by ją doświadczyć wybrała dusza, która też jest iluzją nałożoną dla Boga. By Ten też mógł doświadczać i doznawać (tak jak narkoman narkotyków) iluzji.

sobota, 12 stycznia 2013

życie to syf

W którym nadal ku wqurwieniu trwam, miażdżę swój byt olewaniem rzeczywistości. Kurwa moja gadka spełzła do poziomu totalnego patologicznego zera (i tak to pierdolę). Chodź brzmi to trochę dziwnie, ja jestem kurwa chujem nieznośnym. Totalnym zerem wqurwionym na totalną rzeczywistość. Rzeczywistość (przerwa) NIE KURWA, PIERDOLĘ TO KURWA!!!. Nie będę się ku okrzepieniu waszych serc uwywnętrzniał. Powiem tyle życie jest syfem w którym nadal gram ku wqurwieniu i pokrzepieniu czarnych - ohydnych-rozkładających się serc. Kurwa pierdolę nie robię.. Chuj z tego życia popełnijcie samobójstwo ja was do tego szczerze namawiam :P hehe, Pierdolę nie robię. Życie to syf w który nadal ku pokrzepieniu serc gram. Pierdolę swoje odczucia (nie przejawiam głębi teraz na blogu) Pierdolę ten świat (NIECH ŻYJĄ KURWAA TERRORYŚCI!!!)  a ha i cię pierdolę huju zapomniany który to teraz czytacz, daj znać i powieś się na 5 minut, zobaczysz będzie warto ku spaskudowionemu światu obłędnych lalek Woodo, a szczególnie Woodo którą nieprzerwanie piję ku KURWA! pokrzepieniu serc.

niedziela, 6 stycznia 2013

bełkoty totalnej pustki

Pustka ta najjaśniejsza - niewysłowiona, granicząca z szaleństwem. Okupuje mnie, moje poczucie życia niczym żołnierze amerykańscy afganistan. Jestem jakby ponad życiem i jego szopką. Jestem nawet ponad fascynacją ciemności, gdyż pustka jest ponad wszystkim, chodź można ją ustanowić pod szczęściem pod smutkiem pod fascynacją itd. Lecz ja usadowiłem się ponad. W obecnym stanie to poczucie wyższości nadaje mi sens a właściwie przyjemność (jej poczucie). Przyjemne = Boskie, przynajmniej dla mnie i chuj mnie obchodzi nachalne się wywnętrznianie, skoro ja ze swą pustkom usadowiłem się ponad. Ponad własnymi emocjami i potrzebami wynikającymi z różnych umysłowych programów wgranych mi tu w dzieciństwie. Pustka może być przekleństwem bądź błogosławieństwem. Będę próżny i napiszę by się podbudować (chodź ma pustka usadawia mnie ponad tym, uczuciem wyższości jakie chciałem powołać) że zależy to ode mnie. Nie będę już filozofował czym jest z duchowego pojmowania pustka. Ale napiszę że jest czymś w rodzaju odrzucania iluzorycznego postrzegania. Chuj mnie to zresztą obchodzi..