A więc pustka i cierpienie taki stan lubię. I nic nie zastąpi radości a raczej przyjemności z ich doświadczania. Jestem trochę inny niż większość w sprawach duchowych przyjemności, bo cielesne mam takie jak większość coś dobrego pojeść i dużo seksu, bądź jak mnie na niego nie stać bądź nie mam dziewczyny to dużo masturbacji i oglądania dziewczyn. Ale wracając do duchowego wymiaru przyjemności; to dają mi właśnie te przyjemności uczucia inne niż u większości. A uczucia te to:
1. Wkurwienie (lubię się nakręcać we wkurwieniu, wkurwiając się na to że jestem wkurwiony)
2. Smutek (lubię się smucić i niejako wypłycam smutek słuchając wtedy smutnej muzyki, lecz to daje mi uczucie wyjątkowości, że jestem smutny, wrażliwy, wyjątkowy. Nie tak jak ogłupiona szczęśliwa, bez czuła większość)
3. Pustka (ona też jakby mnie lekko napędza(nie tak jak większość u której występują wtedy myśli samobójcze) wpędzając w mentalną przestrzeń pełną głębszego sensu i rozterki. Mentalna przestrzeń jaka się w tedy u mnie pojawia niesie mi ukojenie, poczucie wyższości nad innymi, pogrążonymi w działaniu - pochłoniętymi swymi emocjami ludźmi jak również daje błogi stan podobny do nirwany)
Jest jeszcze coś pomiędzy wkurwieniem a smutkiem z wykluczeniem pustki, mianowicie rozpacz. Kochany idylliczny stan napędzający mnie w tedy znacznie i dynamizujący moją istotę.
A więc mój profil duchowy znacznie różni się od ogólnego, występującego powszechnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz