Życie jest jak przejażdżka na karuzeli. Chodź czas da nam znać, że jest jak chujowa komedia w ruskim cyrku..
sobota, 23 lutego 2013
-Zmiana?? -Panie a gdzie tam!
Więc piszę te posty by poczuć się wyróżniony od innych, od szarej reszty. Do pięknych uczuć będę dążył. Chodź lubię też beznadzieję i uczucia negatywne w sobie pielęgnować. To ja jednak pozostanę takim kalejdoskopem wszystkich w sobie uczuć. Które lubię i które wszystkie w sobie pielęgnuję nawet nienawiść. Muszę pielęgnować w sobie uczucia by po tym rispolepcie(psychotrop który biorę) coś poczuć bowiem pustka jest dziwnym - agonalnym we mnie stanem którą zapycham jak dziecko siedzące przed telewizorem życia, dostarczające sobie jeszcze więcej przyjemnych bodźców - zapychające się chipsami. Pustka ta jest dla mnie czymś dziwnym, odpychającym a raczej ją zapycham niż od siebie odpycham i nie zwracam na nią uwagi też. Bo wiem że jakbym przed nią uciekał albo odpychał to ona z czasem mnie pochłonie. Tak mi przeszło przez mą myśl że żeby się jej pozbyć musiał bym sam na sam z nią i tylko nią poobcować - poczuć ją przez jakiś czas wewnętrznie. A w tedy by się rozpłynęła tak jak złość z czasem rozpływa się w organiźmie. Jednak dzięki tej amplitudzie doświadczeń(różna skala emocji od pustki po przyjemność) wiem że żyję. Kto wie może gdybym przemodulował się w tym względzie to napewno stałbym się innym człowiekiem, napewno wewnętrznie. Jednak watpię w siłę obcowania która pochłania w siebie obcowane emocje(w tym wypadku pachłaniała by pustkę) a i dobrze nawet mi jest z tym stanem jaki osiągnąłem. :D Więc chodź mając jakąś tam teorię na temat zmian wewnętrznych a nawet z dążeń do świętości, to nie będę się zmieniał ze względu trochę na lenistwo a trochę z przyzwyczajenia i polubienia w sobie aktualnego stanu mej istoty.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz