Życie jest jak przejażdżka na karuzeli. Chodź czas da nam znać, że jest jak chujowa komedia w ruskim cyrku..
piątek, 15 marca 2013
artystyczny powiew wyższości w benadzieii
Tak więc to życie jakoś mi mija. 26 lat na karku a ja nadal nie zaznałem seksu i chyba nie zaznam.. I dobrze. Pozostanie to do końca życia mroczną i ciekawą zagadką. Ten seks pozostanie do końca magiczny. Gdyż nie doświadczę jego płytkości w doświadczeniu, które mogło by poznać i skosić cały ten magiczny urok seksu jaki na jego temat sobie wypracowałem. A artyzm doświadczania życia jest dla mnie ważny, gdyż niesie mi uczucie wyjątkowości i wyższości. Samotność napędza znacznie mą wewnętrzną istotę. Samotność niesie mi też pole do rozmyślań i do obcowania ze sobą. Obcowanie to daje mi poczucie mocy oparte na poszeżającym się wglądzie. Wglądzie poszeżającym się w miarę ze sobą obcowania. A obcować ze sobą mogę gdyż jestem samotny. Koło napędzającej się endorfiny.. Takie to i takie tam przyjemności. Bo w oparach przyjemności i hedonizmu spędzam ostatnio to życie. I tak już chciałbym aż do swej śmierci.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz