środa, 14 sierpnia 2013

Moja Świątynia Smutku

Smutek jest czymś co nadaje sens, oczyszcza i daje poczucie niewysłowionej głębi, którą pragnę pogłębiać. Jestem bojownikiem wiernie broniącym swojej prawdy. Prawdy pogłębienia serc, bo czyż smutek nie pogłębia odczuwania płynącego z serca..? Ja nie wiem jaką Ty masz psychikę i do czego zmierzasz.. Być może Twój umysł zakrząta teraz "Jak tu przeżyć do 15" Ja jednak do końca pozostanę wolny. Nawet jako bezdomny - mojemu sercu będzie nadawała głębia z poczucia smutku, który będzie nadawał mi poczucie głębi i wyjątkowości. Taka już moja wyjątkowa Świątynia Smutku.. I chodź jestem teraz "spłaszczony" nowym psychotropem (clozapol) nadal w nim trwam. A przynajmniej poczucie głębi niesie mi muzyka (livelover - expandera). Jestem teraz spłaszczony i nie mam siły - wewnętrznej przestrzeni dzięki której moge napędzać wewnętrzny stan. To zostało mi zabrane. A ja stałem się jeszcze bardziej pusty. Co też nie jest takie złe, chodź zabiera mi poczucie komfortu kreowania wewnętrznych stanów. I jestem przyjacielu teraz w kropce. Teraz tylko zewnętrzną muzyką, niosącą mi poczucie smutku mogę się kształtować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz