wtorek, 12 lutego 2013

Zwątpienie, chciałbym żeby tak było..

Więc niech będzie wątpię i rozmawiam z Bogiem swej wyobraźni, Lecz czy jest sens kreowania przyjemności? Nie lepiej czuć pustkę; powiecie. Lecz ja nie cierpię w smutku i w pustce a czuję z nich przyjemność tak samo jak kreowanie jakiegoś wyimiganowanego rozmówcy. Pisanie mnie nakręca, jest nawjwyrzszym wyrazem miłości jaki mam do siebie. Ale nie o tym, bo miało być o zwątpieniu, które podczas pisania tego posta niezwykle ustąpiło.. Jaki jest więc sens jeśli ma istota tak bardo zmienna na warunki zewnętrzne? Czytający tego bloga z przed epoki wykasowania, będą tu wiedzieli że upadek mego ducha i rozgromienie się na tym blogu dokonało. Teraz już jestem niczym szmatka powiewająca i zmienna w swej orientacji tak jak wiatr zewnętrznego świata zawieje. A czynności które robię (niestety) wpływają (niestety) na mą wewnętrzną istotę. Więc straciłem nie tylko pasję ciemności ale też wewnętrzną stałość swej wewnętrznej pozycji. Kurde ale tak juuż jest. Pierdolę idę zapalić może pdczas palenia wpadnie mi do głowy jakaś myśl,bo ten temat ostro teraz trawi mój muzg... Takie to życie już jest że zagóbiłem się w swej złotej wibracji. Jak wrócić wydaje się że przez ciągłą praktykę ducha świętego kturego mogę odkryć i wzmocnić w sobie. Jednak ta praktyka będzie prowadzić mnie do świętości której ja nie chcę. Jednak pamiętam jeszcze trochę przeciwstawny biegón kiedy byłem święty. I by go utrzymać potrzebna jest silna wola, której jak na ironię nie posiadam.. Zresztą fascynacji mrokiem też ju nie posiadam.. Kurwa. I jak żyć, bezwładnie jak chorągiewka? :( :( :( Ale lubię smutek moja droga to droga zdenegerowanego besilnego dekadenta, który w swym zatraceniu zapomniał o mocy jaką kiedyś jako jeden z proroków posiadał (graba tu dla wszystkich czytających pamiętających mnie z tego okresu (2003-2005 R.I.P dla dążenia). Okres prorokowania został zamknięty i nie wiele już z tego okresu pamiętam a pętle czasowe narosłe wokół niego zdają się same sobie wykluczać. A wiedzę oraz umysł miałem oraz oczywiście wiarę miałem przypominający moc Mojrzesza kiedy powoływał się z mocą na Boga, by ten spełnił jego wolę. No pozostało mi jeszcze trochę w pamięci z tego okresu, nie jest tak żle. Jednak nijak nie mogę sobie do końca przypomnieć jak wstąpić na ciemną drogę honoru i mocy. a ha.. Potrzebne jest do tego niestrudzone dążenie, na które ja już nie mam siły. I graba wszystkim tym, czytającym ten tekst, którzy są mocno na drodzę która w kręgach ezoterycznych noci miano STS. Chodź zdaję sobie że użyłem w tym zwrotu raczej zasłony przypuszczeń, by nie zdradzać drogi do mocy ciemności.                        Chociaż temat jej osiągnięcia został przezemnie zarysowany i wtajemniczeni będą wiedzieć że kiedyś byłem Prorokiem i że w pewnym momencie zacząłem przejawiać nastawienie w sobie określające mnie jako część mocy ciemnośi. Pozdrawiam też tych którzy są sobie fastctnacją i światłem, chodź tych tak naprawdę nie spodiewam się tu znaleźć. Gdyż natura tego bloga zaprzecza w 100% Mocy Proroka a tylko w 30% Mocy Ciemności. A strach przed odkryciem swych wewnętrnych kart zwracających drogę że byłem kiedyś uproroczniony i co z tego wynika w pamięci mej pozstają szczątki wtajemniczenia zakazanej wiedzy, którą niosą mi stany emcjonalne gdy nim byłem nim dążyłem. Poplątałem Boski wątek i chwała mi za to. Gdyż uchroniłem się przed atakami a nawet śmiercią.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz