Życie jest jak przejażdżka na karuzeli. Chodź czas da nam znać, że jest jak chujowa komedia w ruskim cyrku..
poniedziałek, 26 stycznia 2015
Mam wyjebane.
Życie to twarda szkoła przetrwania. Nie ma w nim pojęcia typu "niemogę", "nie dam rady". To kurewsko twarda szkoła. Więc żyję twardą chwilą. Przeżywam raz po raz swój upadek w nicość. Takie to ciężkie życie. Nie ma w nim miejsca na porażkę. Ciężko jest, naprawdę. Więc żyję w tym bigosie życia upadłego. Przegrywają tu najgorsi a zostają tylko lepsi..
sobota, 17 stycznia 2015
A więc ból..
A więc ból w sobie projektuję i nic poza nim nie czuję. Na tym to życie polega by nie dopasować się do rzeczywistości jak klocki lega. Więc pluję na twą twarz i mam ogólnie na wszystko wyjebane. Nienawidzę tej cywilizacji, chodź doceniam ją za jej zepsucie i moralny rozkład. Z przyjemnością obserwuję jej zgubny wpływ na tą nic nieznaczącą planetę. Lubię konsumpcjonizm w jego najbardziej hedonistycznej formie. Mimo że czuję ból, to lubię sobie użyć po całości przyjemności tego marnego życia. Mam na wszystko wyjebane i wyjebanym się zwie. A zepsucie osiąga w tych dniach swą pogłębioną upadkiem formę. Nienawidzę i jeszcze raz nienawidzę..
środa, 14 stycznia 2015
Poczuj ból suko!
Nienawidzę siedzieć sam i nienawidzę siedzieć w grupie. Boli mnie dusza chodź nie chcę tego przyznać. Pierdolą mnie wasze ulotne dramaty życiowej huśtawki. Mógłbym was wszystkich zniszczyć, gdybym tylko miał taką okazję wy nieślubne dzieci nocnej schadzki pijanych miłością ludzi. Nienawidzę tego świata opartego na kłamstwie. I mógłbym wszystkich was zabić, gdybym tylko miał taką okazję zrobiłbym to bezzwłocznie. Nienawidząc siebie nienawidzę też tego ustroju w którym siedzę ku okrzepieniu waszych ohydnych serc. Nienawidzę was z całej duszy . Kurwa nienawidzę i tyle kurwa mać. Kurwa!!
wtorek, 13 stycznia 2015
Wygląda na to że z tą pustką zostanę sam..
Nie mam już siły.. Nie mam emocji.. Nie niosą mnie przez życie chwile w których jestem na fali.. Zostałem z tą pustką sam. Boję się uzewnętrzniać i produkować emocje. Może jestem teraz bardziej sobą bo nie narzucam sobie emocji. Może jestem bardziej wolny dzięki temu. Albo może już umarłem i jestem pustą skorupą.. Nie wiem już nic chodź chwilami wydaje mi się że wiem wszystko, że czuję na czym to wszystko polega i przez to boję się jeszcze bardziej. Boję się że stan ten będzie trwał nawet po mojej śmierci, chodź wiem że tak pewnie nie będzie. W sumie to polubiłem już ten stan i jest mi on lekko przyjemny. Ale wszystko przemija i tu jednak chciałbym żeby mój stan trwał wiecznie. Wgłębi duszy zdałem se sprawę że lubię ten cały ból, tą całą szopkę bez pasterza jaką jest życie bez radości. Po prostu więc trwam w tym wszystkim, czym jestem.a jestem okrętem widmo, który idzie na dno..
Subskrybuj:
Posty (Atom)