Życie jest jak przejażdżka na karuzeli. Chodź czas da nam znać, że jest jak chujowa komedia w ruskim cyrku..
niedziela, 6 stycznia 2013
bełkoty totalnej pustki
Pustka ta najjaśniejsza - niewysłowiona, granicząca z szaleństwem. Okupuje mnie, moje poczucie życia niczym żołnierze amerykańscy afganistan. Jestem jakby ponad życiem i jego szopką. Jestem nawet ponad fascynacją ciemności, gdyż pustka jest ponad wszystkim, chodź można ją ustanowić pod szczęściem pod smutkiem pod fascynacją itd. Lecz ja usadowiłem się ponad. W obecnym stanie to poczucie wyższości nadaje mi sens a właściwie przyjemność (jej poczucie). Przyjemne = Boskie, przynajmniej dla mnie i chuj mnie obchodzi nachalne się wywnętrznianie, skoro ja ze swą pustkom usadowiłem się ponad. Ponad własnymi emocjami i potrzebami wynikającymi z różnych umysłowych programów wgranych mi tu w dzieciństwie. Pustka może być przekleństwem bądź błogosławieństwem. Będę próżny i napiszę by się podbudować (chodź ma pustka usadawia mnie ponad tym, uczuciem wyższości jakie chciałem powołać) że zależy to ode mnie. Nie będę już filozofował czym jest z duchowego pojmowania pustka. Ale napiszę że jest czymś w rodzaju odrzucania iluzorycznego postrzegania. Chuj mnie to zresztą obchodzi..
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz