Utraciłem wszystko.. Cały wewnętrzny - dynamiczny splendor mojego wnętrza mnie opuścił. Została wyblakła pustka i dawne kolorowe wspomnienia mego wnętrza. A mający się kolorowy sen zamienił się w szarość następujących po sobie bezbarwnych dni..
Nadeszły istne lata dekadencji i szarości wezbrania, które już dawno podmyły i zwaliły pomnik wewnętrznej dynamiczności. Nie potrafię się cieszyć z aktualnego stanu mej istoty. Znalazłem się na rozdrożu, rozerwany między światłem a ciemnością. Światło niesie mi pocieszenia - chodź go nienawidzę. A mrok cierpienia - chodź go ubóstwiam.. Na razie wydaje mi się za wielkie bym podjął jakiejkolwiek decyzje.
Więc trwam w bezsensie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz