Mam w sobie wewnętrzny ogień. Który jest podsycany bólem jaki doznałem i doznaję. Na początku powstała iskra nienawiści która ten ogień, ciągle podsycany rozpaliła.
Mam dzięki temu wewnętrzną moc która jest tym ogniem. Śmieję się ludziom w twarz. Mój ogień wietrznie płonie. I szare życie mą moc tylko wzmacnia. Jak pojawiają się nowe sytuacje to pozostaję pusty, otwarty na nienawiść, którą ludzie mi wyślą. I tylko ludzie dziwią się skąd u niego taki wewnętrzny ruch który jest tym ogniem nienawiści i bólu.
Czerpię z tego niesamowitą radość, przyjemność i poczucie sensu.
Gdyż mrok, zło i czarna energia, dla większości nie znośna, stała się dla mnie słodka jak miód.
Zbieram i potęguję ją w sobie codziennie, pracowicie i pełny obowiązku niczym pszczoła.